Jak ubrać dziecko na zimę żeby się nie przegrzało

Dziecko ciepło ubrane w czapkę i szalik zimą, z poważnym wyrazem twarzy

Kategoria: Moda dziecięca

Warstwowy system ubierania – na czym polega

Dziecko na mrozie traci ciepło inaczej niż dorosły, bo ma mniejszą masę ciała w stosunku do powierzchni skóry i wolniej uczy się regulować temperaturę własnego organizmu. Zamiast jednej grubej kurtki lepiej sprawdzi się kilka cieńszych części garderoby, bo między nimi zatrzymuje się powietrze działające jak izolacja. Taki układ pozwala też szybko zdjąć wierzchnią warstwę, gdy maluch się rozgrzeje podczas zabawy na śniegu. Rozwiązanie to sprawdza się zarówno na spacerze w wózku, jak i podczas biegania po placu zabaw czy nauki jazdy na nartach, o czym więcej przeczytasz we wpisie o szkółce narciarskiej dla najmłodszych.

Warstwa pierwsza – bielizna przylegająca do skóry

Pierwsza warstwa ma odprowadzać wilgoć od ciała, dlatego lepiej sprawdzi się bielizna termiczna lub bawełna wymieszana z elastanem niż materiał czysto bawełniany, który po spoceniu zostaje mokry i chłodzi skórę. Powinna ściśle przylegać do niego, ale nie uciskać – zbyt obcisłe ubranie ogranicza krążenie i paradoksalnie przyspiesza wychłodzenie rąk i nóg. U niemowląt dobrze sprawdza się body z długim rękawem jako podstawa pod kolejne elementy stroju. Przy ubieraniu najmłodszych przydają się też dodatkowe gadżety ułatwiające całą czynność, takie jak te opisane w artykule o akcesoriach dla maluchów.

Warstwa druga – ocieplenie

Druga warstwa odpowiada za zatrzymanie ciepła i najlepiej, gdy jest to polar, dresowa bluza albo sweter z wełny merino. Powinna być nieco luźniejsza od pierwszej, żeby między materiałami zostało powietrze stanowiące naturalną izolację. Na nogi zakłada się legginsy lub spodnie dresowe, a pod kombinezon zimowy – dodatkową parę skarpet z wełny, jeśli dziecko ma tendencję do marznących stóp. Błędem jest nakładanie od razu grubego polaru na gołe ciało, bo bez pierwszej warstwy odprowadzającej wilgoć dziecko zaczyna się pocić i szybciej traci ciepło po zatrzymaniu ruchu.

Warstwa trzecia – ochrona przed wiatrem i wilgocią

Zewnętrzna część stroju, czyli kurtka lub kombinezon zimowy, musi chronić przed wiatrem i śniegiem, dlatego liczy się materiał nieprzemakający i mocno zapinany pod szyją oraz w nadgarstkach. Kaptur z ściągaczem i wysoki kołnierz ograniczają utratę ciepła przez głowę i kark, które u małych dzieci są szczególnie narażone na wychłodzenie. Rękawice lepiej wybierać nieprzemakające z osobnym ociepleniem, bo te uszyte z samej tkaniny bawełnianej przestają grzać po kilku minutach zabawy w śniegu. Obuwie zimowe powinno mieć miejsce na ruch palców – zbyt ciasny but z dodatkową skarpetą ścieśnia stopę i pogarsza krążenie, co kończy się szybszym marznięciem.

Kolejność nakładania warstw

  • bielizna termiczna lub body przylegające do ciała
  • bluza lub sweter ocieplający
  • spodnie dresowe albo legginsy pod kombinezon
  • kombinezon lub kurtka i spodnie przeciwwietrzne
  • czapka, szalik lub komin, rękawice i obuwie zimowe

Jak rozpoznać przegrzanie dziecka

Przegrzanie zdarza się częściej, niż rodzice podejrzewają, zwłaszcza podczas aktywnej zabawy na śniegu lub w ciepłym wózku z osłoną przeciwwietrzną. Sygnałem jest czerwona, rozgrzana skóra na karku i plecach, wilgotne włosy pod czapką oraz rozdrażnienie dziecka, które próbuje zrzucić z siebie ubranie. Najprostszy sposób sprawdzenia temperatury to dotknięcie tego miejsca, a nie rąk czy nosa, które naturalnie są chłodniejsze nawet wtedy, gdy reszta ciała jest rozgrzana. Jeśli kark jest spocony, trzeba zdjąć jedną warstwę i poczekać, aż dziecko ostygnie, zamiast od razu przerywać spacer.

Wskazówka: temperaturę dziecka najlepiej sprawdzać dotykiem karku lub pleców pod ubraniem, nie samych rączek czy policzków.

Jak rozpoznać wyziębienie dziecka

Wyziębienie objawia się bladą lub lekko sinawą skórą, zimnym karkiem i spowolnieniem ruchów – dziecko robi się ciche, mniej aktywne, czasem zaczyna płakać bez wyraźnego powodu. Zimne ręce i stopy nie są jeszcze powodem do paniki, bo kończyny naturalnie oziębiają się szybciej niż tułów, ale wyraźnie wyziębiony kark oznacza, że cały organizm traci energię cieplną. W takiej sytuacji trzeba wrócić do ogrzanego pomieszczenia, zdjąć mokre ubranie i przebrać dziecko w suche warstwy, a dopiero potem podać mu coś gorącego do picia. Dłuższy pobyt na mrozie bez reakcji na te sygnały może skończyć się odmrożeniem, zwłaszcza na odkrytych fragmentach twarzy i rąk, dlatego lepiej skonsultować z pediatrą, jak długo dziecko w danym wieku może bezpiecznie przebywać na dworze przy niskich temperaturach.

Ubieranie dziecka w różnych sytuacjach zimowych

Dziecko leżące w wózku traci ciepło inaczej niż to biegające po śniegu, bo brak ruchu oznacza mniejszą produkcję własnej energii i większą zależność od osłony przed wiatrem. Maluch w foteliku samochodowym nie powinien mieć na sobie grubego kombinezonu pod zapiętymi pasami, bo puchowa warstwa ściska się pod naciskiem i przestaje izolować, a w razie wypadku pasy nie przylegają prawidłowo do ciała – lepiej dowieźć dziecko w lżejszym stroju i dopiero na miejscu nałożyć wierzchnie okrycie. Dzieci bawiące się na dworze, na przykład podczas ferii spędzanych w mieście, potrzebują łatwiejszego dostępu do rozpinania poszczególnych elementów ubrania niż niemowlęta leżące w wózku. Przy organizowaniu wolnego czasu przydadzą się też konkretne pomysły na zimowy wypoczynek, bo każda forma ruchu wymaga innego doboru stroju.

Niemowlęta, które jeszcze nie raczkują i nie chodzą, nie wytwarzają tyle ciepła przez ruch, co starsze dzieci, dlatego potrzebują dodatkowej warstwy w porównaniu z pociechą biegającą po śniegu przy tej samej temperaturze na dworze. Moment, w którym maluch zaczyna samodzielnie się poruszać, zmienia też sposób jego ubierania na zimę, a więcej o takich zmianach znajdziesz we wpisie o kolejnych etapach rozwoju dziecka.

Najczęstsze błędy przy ubieraniu dziecka na zimę

Najczęstszą pomyłką jest zakładanie od razu najcieplejszego kombinezonu bez warstwy pośredniej, co prowadzi do przegrzania przy każdej aktywności i wychłodzenia w chwili odpoczynku. Drugą częstą sytuacją jest zapominanie o czapce i rękawicach w samochodzie – dziecko wychodzące z nagrzanego wnętrza na mróz traci ciepło z głowy i dłoni szybciej niż z tułowia osłoniętego grubym strojem. Rodzice często też dobierają ubranie na wyrost, zakładając, że większy rozmiar pozwoli nałożyć więcej warstw, podczas gdy zbyt luźny but czy rękawiczka wpuszcza śnieg i wiatr do środka, obniżając wartość ocieplenia. Najpewniejszym sposobem sprawdzenia, czy maluch jest odpowiednio okryty, pozostaje regularna kontrola karku i reagowanie na pierwsze sygnały przegrzania lub wychłodzenia, zamiast trzymania się jednego ustalonego zestawu niezależnie od pogody i poziomu ruchu.